wersja polska english version




Prowincjonalia 2010    Witamy    Warunki uczestnictwa    Warunki zgłoszenia filmu    Do pobrania    Regulamin    Mecenasi    Partnerzy    Aktualnoœci






Newsletter
        
Prowincjonalia 2010


LAUREAT NAGRODY HONOROWEJ



Janusz Morgenstern


          Janusz Morgenstern to nie tylko nestor polskich reżyserów filmowych, ale przede wszystkim współtwórca całej naszej powojennej kinematografii. Nie wymieniany jednym tchem obok nazwisk swoich rówieœników – Andrzeja Wajdy, Kazimierza Kutza czy Andrzeja Munka, przysłużył się jej istnieniu i sukcesom w stopniu nie mniejszym niż ci bardziej znani. Może dlatego, że dzieli swój talent i pasje między różne wyzwania. Jest przecież także reżyserem widowisk teatru telewizji (m.in. znakomita „Herbatka u Stalina” Ronalda Harwooda), a także producentem filmowym. Jako szef Studia Filmowego „Perspektywa” (od 1978 roku) przyczynił się do powstania m.in. „Korczaka” i „Zemsty” Wajdy, „Europy, Europy” Agnieszki Holland, póŸnych filmów Witolda Leszczyńskiego i telewizyjnego cyklu „Œwięta polskie”. Jego aktywnoœć na tym polu œwiadczy zapewne o braku egoizmu, tak nieraz potrzebnego w zawodzie filmowca, i chęci dzielenia się pomysłami oraz doœwiadczeniem z kolegami, co cechowało jego postawę twórczš od poczštku kariery. Zaczynał od filmów tworzšcych (z dzisiejszej perspektywy) tzw. polskš szkołę filmowš, czyli nurt artystyczny, z którego możemy być najbardziej dumni. Nieco paradoksalnie, Janusz Morgenstern był asystentem i drugim reżyserem kilka lat młodszego Andrzeja Wajdy na planie „Kanału” (1957), „Popiołu i diamentu” (1958) i „Lotnej” (1959). Także dzięki jego pomysłowoœci filmy te majš arcydzielny kształt: w pierwszym z nich zasługš Morgensterna jest choćby otwierajšce film długie ujęcie przedstawiajšce wraz ze słownym komentarzem grupę bohaterów, w drugim natomiast – obsadzenie Zbigniewa Cybulskiego w głównej roli i słynna scena z płonšcymi kieliszkami. Jednak pełnym debiutem artysty okazał się film omijajšcy temat drugiej wojny œwiatowej i okupacji, a mianowicie komediowo-obyczajowy, zupełnie nowy w sposobie opowiadania „Do widzenia, do jutra” (1960). Opowiada o młodych ludziach skupionych wokół gdańskiego teatrzyku „Bim-Bom” i jest zapisem niepowtarzalnej, lirycznej i sentymentalnej atmosfery zwišzanej z tš formacjš, a także prezentacjš ducha nowych czasów – innego myœlenia, postępowania, reagowania na drugiego człowieka, które stało się udziałem twórców tej miary, co Cybulski czy Bogumił Kobiela. Janusz Morgenstern podejmuje gatunek oraz tematykę obyczajowš i współczesnš bardzo chętnie, czego przykładem mogš być takie filmy, jak „Jowita” (1967), „Trzeba zabić tę miłoœć” (1972) czy ostatni – „Mniejsze zło” (2009). Na szczególne wyróżnienie zasługuje wœród nich „Trzeba zabić tę miłoœć”, gdzie wraz ze współscenarzystš, wybitnym pisarzem Januszem Głowackim, pokazał reżyser œwiat młodych ludzi, w którym istotny jest konsumpcjonizm, egoizm, swoboda obyczajowa zestawiona z kołtuństwem, brak wiary w wartoœci wychodzšce poza tu i teraz. Nowoczesny w formie, gdzie zderza się sentymentalizm i groteska wywodzšca się z ducha twórczoœci Gombrowicza, wielowštkowy utwór wiele zawdzięcza aktorom, którzy w polskim kinie wczeœniej nie mieli takiego zadania. Na plan pierwszy wysuwa się tu „odkrycie” Morgensterna – Jadwiga Jankowska-Cieœlak, która chyba dopiero dzisiaj przeżywa w polskim kinie artystyczny come back. Jej bohaterka w tym filmie jest młodš kobietš, jakiej wczeœniej w naszej kinematografii nie było: autentyczna, szczera, odważna, której wnętrze jest mocno skorelowane z fizycznš zewnętrznoœciš. Janusz Morgenstern to także twórca najlepszych polskich seriali telewizyjnych, często w różnorakiej tonacji pokazujšcych czas wojennej zawieruchy. Z jednej strony jest to przygodowo-komiksowy hit „Stawka większa niż życie” (1965-68), z drugiej szeroka, choć nie tylko epicka, ale wiarygodna emocjonalnie i psychologicznie saga „Polskie drogi”(1977), a i najbardziej udane serialowe dziecko Autora – „Kolumbowie”(1970), według powieœci Romana Bratnego, które okreœla się jako hołd reżysera dla Powstania Warszawskiego, w którym sam nie mógł wzišć udziału. Wiarygodne realia okupacyjne poparte wielkš pracš dokumentacyjnš, najlepsi polscy młodzi aktorzy, romantyczni z ducha bohaterowie, ukazani także w codziennych, nie zawsze heroicznych sytuacjach wraz z wcišż żywš pamięciš o tych wydarzeniach złożyły się na sukces przedsięwzięcia. Wydaje się jednak, że najbardziej osobistym, choć sfilmowanym w beznamiętnym stylu utworem Morgensterna jest dotykajšcy grozy Holokaustu dziesięciominutowy film „Ambulans” (1961). Czarno-biały, ascetyczny w formie pokazuje niemal dokumentalnie czy instruktażowo sposób mordowania żydowskich dzieci za pomocš spalin w samochodach-ambulansach. Ważnym uzupełnieniem strony wizualnej okazała się muzyka Krzysztofa Komedy, która wprowadza ton liryzmu w horror przedstawienia. Kondensacja czasowa i temat opowieœci w użytych œrodkach wyrazu pozostawiajš widza zupełnie bezradnym. Mówišc o filmach Janusza Morgensterna nie sposób nie powiedzieć o „Żółtym szaliku” (2000), godzinnym, telewizyjnym utworze ze wspomnianego cyklu „œwištecznego”. Na jego przykładzie widać najlepsze cechy wrażliwoœci artystycznej i metody twórczej reżysera: współpraca z dobrym pisarzem lub adaptacja tekstu literackiego, zaufanie aktorowi, który nigdy nie jest marionetkš w rękach twórcy, przekonujšca warstwa emocjonalna, oparcie się na walorach pojedynczej sceny, które nie zawsze muszš się sumować w tradycyjnš narrację, wreszcie humanizm rozumiany jako akceptacja przywar i zalet tkwišcych w każdym z nas, co jednak nie kłóci się z odnalezieniem wyjštkowoœci w postaci. Nie inaczej ma się rzecz z „Żółtym szalikiem”, który scenariusz Jerzego Pilcha, aktorstwo Janusza Gajosa oraz intymny charakter filmu, osišgnięty dzięki oszczędnej reżyserii Janusza Morgensterna stawiajš w rzędzie najlepszych filmów w historii kina, mówišcych o alkoholizmie: „Straconym weekendzie” Billy’ego Widera, „Pętli” Wojciecha Hasa czy „Opuszczajšc Las Vegas” Mike’a Figgisa. Jeœli ktoœ ma wštpliwoœci, że Janusz Morgenstern to Mistrz polskiego kina, niech zacznie od tego skromnego filmu, a znajdzie dowód wielkoœci.

                                                                                  Jacek Nowakowski




Data aktualizacji:
12.1.10 10:46:52